poniedziałek, 3 czerwca 2013

got to be there

Tak więc wytrwałam cały tydzień bez ważenia się. 
Mam teraz małe porównanie z moją wagą i wymiarami z zeszłego tygodnia.
Waga: 66,5 kg / 64,8 kg
Biust: 88 cm / 87 cm
Talia: 71 cm / 70 cm
Tyłek: 102 cm / 99 cm
Udo: 58 cm / 58 cm
Łydka: 38 cm / 37,5 cm 

Co do weekendu, sobota w porządku, niedziela - strasznie. Ale trudno, nie jest mi przykro, nie mam wyrzutów sumienia. Obawiam się jednak najbliższej soboty, bo idę na taką grillową osiemnastkę, a moją tragedią jest uwielbienie jedzenia z grilla i alkoholu niestety. Ale może nie przesadzę.

Co do dzisiaj: zjadłam rano kaszę mannę z jednej szklanki mleka, kromkę ciemnego chleba z plasterkiem pomidora i pół banana. Ćwiczyłam około 50 minut. Jestem usatysfakcjonowana dzisiejszym dniem, załatwiłam sobie te jazdy i naprawdę, naprawdę muszę teraz zdać na to prawko. 

Ponadto, kończę czytać wspaniałą książkę o tytule Martin Eden autorstwa Jacka Londona i chcę bardzo serdecznie zachęcić wszystkich do przeczytania tej naprawdę wybitnej powieści, jeżeli nie miałyście okazji się z nią zetknąć. Naprawdę, świetna literatura.

Oglądam: Golden Boy
Słucham: Patti Smith Distant fingers