Nie potrafię się zmotywować. Wszystko tak bardzo mnie przytłacza i boli mnie, że nie umiem zebrać się w sobie i wreszcie podołać. Zawsze zaczyna się dobrze, ale potem czar pryska i z powrotem jest beznadziejnie. I próbuję, próbuję, ale zawsze kończę tak samo. I co mam powiedzieć? Że jutro będzie lepiej? Ależ ja jestem pewna, że nie będzie. Chyba nigdy mi się nie uda.